Smak życia to smak rozstań | The Kapiszewski Center
Sunday, September 5, 2010

The Kapiszewski Center

for Bridging Cultural Boundaries

Smak życia to smak rozstań

Dodano przez admin kwiecień - 28 - 2009

O Profesorze Andrzeju Kapiszewskim

Smak życia to smak rozstań.

Cmentarz Rakowicki w majowy poranek nadzwyczaj odmłodniał. Na pogrzeby przychodzą zwykle ludzie starsi. Profesora Andrzeja Kapiszewskiego żegnała rzesza studentów, doktorantów, młodych współpracowników z Uniwersytetu i „Frycza”. W ten obraz wpisywał się głos syna Zmarłego, Piotra:

- Ja także byłem jego uczeniem. Nauczył mnie wielu rzeczy, pokazał mi świat. Nauczył mnie jak ważne jest zrozumienie i słuchanie innych. Patrząc na niego nauczyłem się, że determinacją i konsekwentnym działaniem można osiągnąć wszystko, jeśli tylko wierzymy, że podejmowane przedsięwzięcia są słuszne i prawe. W końcu nauczył mnie pomagać innym. Nie złamał go nawet ból towarzyszący mu w ostatnich miesiącach życia. Wierzę, że z Państwa pomocą znajdziemy sposób na urzeczywistnienie wielu jego marzeń, na których realizację zabrakło mu życia.

„Wujek Andrzej” - mówili do niego synowie przyjaciół, z którymi potrafił nawiązywać niezwykłe kontakty. Niektórzy wręcz przepadali za rozmowami z nim, bo się nie mądrzył - a wyjaśniał, nie wypytywał - a pytał.

-Znałem Andrzeja przeszło 40 lat - wspominał w homilii ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. Kiedy jako jedenastoklasista dołączył do grona duszpasterstwa akademickiego, uderzała jakaś niezwykła dojrzałość tego chłopca. Zrozumiałem, ze on tę dojrzałość wyniósł z domu, przekazali mu ją wspaniali rodzice. W ich życie wpisana jest tragiczna historia, najnowsze dzieje Polski

Ojciec Henryk, prawnik, ożenił się w 1928 r. z Marią Zakrzewską. Ona wydawała harcerskie pismo „Na tropie”, on jako komisarz międzynarodowy ZHP wizytował harcerstwo polskie za granicą, głównie w Niemczech. Od 1939 - w MSZ. Po wybuchu wojny, umieszczony na liście poszukiwanych przez gestapo, został z rządem polskim ewakuowany do Rumunii. Potem Paryż, a po upadku Francji - francuski ruch oporu. Odnalazł żonę i razem przedostali się do Anglii, gdzie po upadku powstania warszawskiego angażowali się w pomoc uchodźcom, głównie członkom Szarych Szeregów.

Decydując o powrocie do Polski uznali, że ich miejsce jest w kraju, a nie na obczyźnie. Po przyjeździe ojca nękał Urząd Bezpieczeństwa, oskarżano go o pracę dla wywiadu państw zachodnich. Miał poza tym niewłaściwy rodowód - związki z przedwojennym MSZ, z rządem londyńskim. Przez kilka lat pracował jako stróż nocny. Dopiero w ostatnich latach swego życia dostał pracę w Archiwum Państwowym w Krakowie. Zdążył napisać historię harcerstwa polskiego w Niemczech, wydan1) pięć lat po jego śmierci w 1969 roku.

Maria Kapiszewska była wnuczką pisarki Marii Prus-Głowackiej, córką autorki powieści dla młodzieży Heleny Zakrzewskiej (w PRL prześladowana przez władze komunistyczne, zwłaszcza za powieść Białe róże o obronie Lwowa w roku 1920). Ojcem Heleny był Feliks Wiśniewski, uczestnik powstania styczniowego. Ojcem matki Andrzeja, Marii - Konstanty Zakrzewski, profesor chemii na Uniwersytecie Lwowskim a później Jagiellońskim.

- Andrzej wiedział, czego chce, co jest ważne w życiu - mówił ks. Boniecki - Wychodzi z naszego środowiska, bo widzi, że więcej jest do zrobienia w organizacjach, i że tego nie da się pogodzić. Był to jedyny przypadek w moim duszpasterstwie, że ktoś przyszedł i powiedział wprost - odchodzę, bo jest tam więcej do zrobienia.

Wtedy Andrzej już studiował matematykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wstąpił do ZSP i działał w nim do momentu, gdy do nazwy dołączono przymiotnik „socjalistyczny”. Zanim został przewodniczącym uniwersyteckiego Zrzeszania Studentów Polskich uprawiał turystykę, zwłaszcza górską, kontynuując rodzinne tradycje. Góry pozostały jego pasją. Było jak w pieśni Włodzimierza Wysockiego: „Wyższe od tych gór są tylko takie, na których jeszcze nie byłeś…”

- Żegnamy profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownika katedry, wielkiego uczonego, wielkiego nauczyciela wielu pokoleń studentów i doktorantów. Skończył studia matematyczne, potem pracował w Instytucie Socjologii, Instytucie Badań Polonijnych, wyprowadzał z zapaści Fundację dla Uniwersytetu, współtworzył Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych. Robił wiele dobrego dla Uniwersytetu - mówił rektor UJ prof. Karol Musiał. - To co dla wielu z nas było skomplikowane, dla niego było po prostu kolejnym wyzwaniem. On zawsze mierzył siły na zamiary, nigdy odwrotnie.

Żegnając współzałożyciela i pierwszego rektora Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, jej obecny rektor prof. Jerzy Malec akcentował, że oprócz talentów Naukowych, organizacyjnych, dyplomatycznych, Andrzej Kapiszewski był „człowiekiem prawdy i wielkiego serca. Marzył, by stworzyć uczelnię ważną dla krakowskiego środowiska naukowego, uznaną i cenioną. I w dużym stopniu udało mu się te marzenia zrealizować.”

- Był wielkim wizjonerem. Prawym, odważnym, wymagającym człowiekiem, stawiającym współpracownikom trudne zadania. Pamiętam - wspominał kanclerz uczelni prof. KSW Klemens Budzowski - jak podczas inauguracji roku akademickiego w roku 2002 profesor Kapiszewski, wówczas rektor KSW mówił, że wkrótce nadejdzie czas, kiedy dobre uczelnie niepaństwowe zaczną być postrzegane jako partnerzy w misji podnoszenia poziomu wykształcenia społeczeństwa. Dziś możemy powiedzieć że tak się stało.

Ksiądz Boniecki powiedział o działalności Andrzeja Kapiszewskiego: - Był człowiekiem błogosławieństw. Miał doskonałe poczucie granic kompromisu. Konsekwentnie wiedział, czego chce, co jest ważne w życiu.

Kierując Instytutem Badań Polonijnych UJ, badał i opisywał stosunki Polaków i Żydów w USA, nieporozumienia między grupami polskimi i murzyńskimi oraz polsko-ukraińskie konflikty etniczne na emigracji. Pisał o dzielących te narody różnicach nie dlatego, że fascynowały go konflikty i wojny. Dociekał ich przyczyn, starając się zrozumieć racje każdej ze stron. Jako ambasador w Emiratach Arabskich i Katarze bardzo podniósł prestiż Polski w regionie, rozwijając współpracę kulturalną i wielokrotnie zwiększając obroty handlowe. Był człowiekiem zgody, ale nie ugody.

Posiadał jakąś wrodzoną busolę, dzięki której bezbłędnie odnajdywał właściwą drogę i kierunek - w Nowym Jorku lub Checago, ale także - Paryżu czy Rzymie. Równie łatwo poruszał się po nieoznakowanych ścieżkach tatrzańskich czy beskidzkich, zawsze trafiając do celu. Ukochane Tatry… w nekrologu przyjaciele napisali „Regle będą za Tobą tęsknić, Andrzeju”.

W pamiętniku napisał, że dwadzieścia lat swego życia spędził poza krajem. Być może to doświadczenie sprawiło, że ostatnio zanotował: „Dla mnie i mojej żony smak życia to smak rozstań i poznawania nowego świata. To wierność przyjaciół mimo ciągłej nieobecności, to kojący bezkres pustynnych przestrzeni i nieustająca próba doganiania uciekającego czasu…”

Jan Marcjan

Tekst pochodzi z miesięcznika społeczno - kulturalnego “Kraków” (maj nr 5/2007)



1 Komentarz to “Smak życia to smak rozstań”

  1. [...] Czytaj więcej: Smak życia to smak rozstań | The Kapiszewski Center [...]

Leave a Reply